„Dlaczego poślubisz niewłaścwiwą osobę?” Alain de Botton

Bierzemy ślub po to, by zamienić przyjemne uczucie w coś permanentnego. Wyobrażamy sobie, że małżeństwo pomoże nam zamknąć w butelce radość, którą czuliśmy, gdy po raz pierwszy przyszła nam do głowy myśl, by się oświadczyć. Może byliśmy właśnie w Wenecji, w zatoce, na motorówce, w blasku wieczornego słońca rzucającego refleksy na morze, rozmawiając o zakamarkach naszych dusz, z których nikt nigdy wcześniej nie zdawał sobie sprawy, mając nieco później w planach kolację w miejscu serwującym risotto. Wzięliśmy ślub, by wszystkie te uczucia towarzyszyły nam stale, ale umknęło naszej uwadze, że nie ma jednoznacznego połączenia między tymi uczuciami a instytucją małżeństwa.

W gruncie rzeczy małżeństwo zwykle przenosi nas do zupełnie innej i znacznie bardziej administracyjnej rzeczywistości, która może toczyć się w domu na przedmieściach, obejmować długie dojazdy do pracy oraz nieznośne dzieci zabijające namiętność, której są owocem. Jedynym wspólnym elementem tego wszystkiego jest partner. I mógł być on tym niewłaściwym składnikiem butelki. Dobra wiadomość jest taka, że nie ma znaczenia, czy odkryjemy, że poślubiliśmy niewłaściwą osobę.

Nie musimy rozstawać się z nią, ale z romantyczną ideą założycielską, na której przez ostatnich 250 lat opierało się zachodnie rozumienie małżeństwa: że istnieje idealna istota, która może zaspokoić wszystkie nasze potrzeby i każde pragnienie. Musimy zamienić ten romantyczny obraz na tragiczną (a w pewnych momentach komiczną) świadomość, że każdy człowiek będzie nas frustrował, złościł, irytował, doprowadzał do szału i rozczarowywał – a my (bez żadnych złych intencji) będziemy robić mu dokładnie to samo.

Rekomendowane artykuły

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *